Master Brand

Psi pamiętnik: jak przyzwyczaić psa do klatki?

Udostępnij
Intro Text
Jak Airedale terrier o imieniu Billy zareagował na swój nowy domek? Właściciel notuje przyzwyczajanie psiaka do klatki od początku do końca.
Content
Image
Kremowy pies siedzi w klatce kennelowej w domu na czerwonej poduszce

Oto Billy, pies rasy Airedale terrier. Choć przyzwyczaił się do nowego domu względnie bez kłopotów, doszliśmy do wniosku, że potrzebował własnego miejsca do odpoczynku, tak abyśmy mogli wyjść do pracy bez scen psiej histerii. Nasz przyjaciel, który sam jest właścicielem kilku psów, opowiedział nam o zaletach korzystania z klatki, postanowiliśmy więc wypróbować tę metodę. Klatka lub kojec dla psa do domu, jest zamkniętym schronieniem, które może służyć za domową budę i które zapewnia psu bezpieczeństwo, spokój i miejsce do odpoczynku w ciągu dnia. Metoda ta przywędrowała do nas z USA i zyskuje obecnie coraz większą popularność w Wielkiej Brytanii i Europie. Po zapoznaniu się z wadami i zaletami korzystania z kojca, postanowiliśmy ją przetestować. Czy było warto?

Porada eksperta: klatki i kojce świetnie sprawdzają się nie tylko do obniżenia lęku psa w momencie separacji od właściciela, ale pomagają także w:

  • szkoleniu szczeniaka w domu (psiak będzie niechętny toalecie w miejscu, w którym śpi, więc wyraźniej zakomunikuje, że potrzebuje wyjść na zewnątrz),
  • ćwiczeniu wizyty u weterynarza lub pobytu w hotelu dla psów,
  • zapewnieniu czworonogowi schronienia podczas przyjmowania gości , kiedy w naturalny sposób będzie czuł się nerwowy i przestraszony.

Wybór klatki

Przeglądanie różnych ofert w Internecie zajęło nam tydzień, ale nie udało nam się znaleźć idealnego modelu. Potrzebowaliśmy klatki, w której dorosły Billy byłby w stanie swobodnie stać, a to oznaczało dość duży rozmiar (wysokość Airedale’a jest tu sporym wyzwaniem), jednak klatki, które znajdowaliśmy wyglądem przypominały zamknięcia rodem z zoo, a nie coś, co można by akceptować jako dodatkowe wyposażanie kuchni czy jakiegokolwiek pomieszczenia. Po kilku wizytach w sklepach z artykułami dla zwierząt i przyjrzeniu się dostępnym modelom z bliska, zdecydowaliśmy się na jeden, który wydawał się nam „w sam raz”.

Dzień 1

Klatka została pomyślnie dostarczona. Rozpakowaliśmy ją i zaprezentowaliśmy Billy’emu jakby był to jego urodzinowy prezent. Oczywiście wzbudziło to jego ciekawość, choć najwięcej jego uwagi przykuł tak naprawdę sam karton. Na początek ustawiliśmy klatkę w przestrzeni kuchenno-jadalnej, w której spędzamy najwięcej czasu. Upewniliśmy się, że wygląda przytulnie, wstawiając do środka posłanie, kilka ulubionych zabawek i gryzaków Billy’ego. Następnie, otworzyliśmy drzwiczki, upewniając się wcześniej, że nie zatrzasną się samoistnie. Podobno klatkę należy zostawić otwartą, aby pies mógł się do niej przyzwyczaić. Szczerze mówiąc, mam wrażenie, że to nam ciężej będzie przyzwyczaić się do jej obecności!

Dzień 2

Billy nie okazuje jakiegokolwiek zainteresowania klatką. Dziś rano zostawiliśmy w niej kilka smakołyków (sprawdzając wcześniej, czy widzi, jak to robimy), ale bez powodzenia. W końcu postanowiliśmy ułożyć z nich ścieżkę prowadzącą do środka, licząc, że przekonamy go tym sposobem. Billy okazał się jednak bystrzejszy i zwyczajnie pochłonął wszystkie łakocie poza tymi, które znajdywały się w klatce, a następnie odszedł. Nie poddaliśmy się jednak i ułożyliśmy małą kupkę smakołyków w samym jej środku. Wszedł do połowy, aby je zjeść. Widzimy pierwsze postępy.

Dzień 3

Powtarzamy cały proces kilka razy. Billy przyzwyczaja się do obecności klatki, ale wciąż nie wydaje się chcieć w niej przebywać. Przenieśliśmy więc jego miskę i postawiliśmy ją tuż przy wejściu. Mam wrażenie, że my również powoli mamy lepszą świadomość obecności nowego wyposażenia jadalni.

Dzień 4

Billy beztrosko korzysta z miski, więc dziś postanowiliśmy wstawić ją do środka klatki, kiedy nadeszła pora kolejnego posiłku. Zawahał się i zrezygnował z jedzenia, wyciągnęliśmy ją więc ponownie i ustawiliśmy z powrotem przy drzwiach. Zanim udał się spać, w samym centrum klatki zostawiliśmy porcję jego ulubionej karmy.

Dzień 5

Miska była prawie pusta dziś rano. Znaczy to, że robimy postępy! Pierwszy posiłek Billy’ego zostawiliśmy więc w klatce. Zastanawiał się przez chwilę, co z tym fantem zrobić, po czym wszedł do środka i zjadł karmę. Od dziś wszystkie posiłki będziemy serwować w klatce. Wynik na dziś: Klatka – 1, Billy – 0.

Dzień 7

Przeszliśmy do kolejnego etapu naszej przygody i dziś zamknęliśmy za Billym drzwiczki klatki, kiedy jadł. Choć mieliśmy wrażenie, że robimy coś iście okrutnego, wydawał się nie zwracać na nas uwagi i po posiłku zwyczajnie usiadł i zaczął się wylizywać. Przez cały czas znajdowaliśmy się w pobliżu. Kiedy tylko skończył swoją toaletę, zaczął żywo protestować, więc go wypuściliśmy. Powtórzyliśmy ten proces przy każdym karmieniu, każdorazowo zamykając drzwiczki na dłużej. Uspokoił się, ale na wszelki wypadek nie oddalamy się za bardzo, kiedy przebywa w klatce.

Dzień 9

Po raz pierwszy zostawiliśmy Billy’ego samego w klatce. Dość szybko zaczął skomleć, więc natychmiast go wypuściliśmy, ale mimo to powtórzyliśmy cały proces przy każdym kolejnym posiłku, nieustannie zerkając do pokoju. Myślę, że przyzwyczaja się wreszcie do tej sytuacji. Wieczorem zabieramy go na długi spacer, aby się porządnie zmęczył i wciąż zostawiamy w klatce smakołyki.

Dzień 10

Kiedy zeszliśmy rano do jadalni Billy siedział w klatce! Pochwaliliśmy go i nakarmiliśmy. Wygląda na to, że nam się udało! To teraz jego schronienie i miejsce odpoczynku.

Dzień 20

Minęło kilka tygodni i Billy jest w pełni przyzwyczajony do klatki (my zresztą też). Ustanowiliśmy zwyczaj zostawiania go w klatce na noc i wypuszczania rano. Sama klatka również wygląda na miejsce, w którym nasz pies spędza czas – w kącie znajduje się stosik kocyków (który Billy samodzielnie ułożył jako swoje legowisko), w środku jest też pokarm i miejsce na zabawki. Cieszymy się, widząc, że jest zadowolony, szczególnie jeśli kiedykolwiek będziemy musieli pozostawić go samego w ciągu dnia. Jestem też pewien, że niesamowicie ułatwi to transport, kiedy będziemy wyjeżdżać na urlop. I to chyba jest nasz kolejny plan.

Porada eksperta: Niestety proces przyzwyczajenia psa do klatki nie zawsze przebiegnie tak bezproblemowo, jak w przypadku Billy’ego. To często dość traumatyczne przeżycie (choć głównie dla właścicieli psów). Jeśli Twój szczeniak wyjątkowo niechętnie wchodzi do klatki, spróbuj zostawić w niej jego ulubiony aromatyczny smakołyk i zamknąć drzwiczki, kiedy pies znajduje się wciąż na zewnątrz. Pozwól psu samodzielnie chcieć dostać się do środka. Przy odrobinie szczęścia zapragnie wejść do klatki, aby zdobyć upragniony smakołyk. Po 20-30 sekundach otwórz drzwiczki i sprawdź, czy psiak zdecyduje się wejść. Jeśli tak, czeka na niego nagroda, która sprawi, że zacznie postrzegać klatkę jako coś pozytywnego.

Udostępnij